Dzielnicowy Dom Kultury „Węglin”,  ul. Judyma 2a,  20-716 Lublin    /    telefon: (81) 466 59 10    /    fax: (81) 466 59 11   /   e-mail: info@ddkweglin.pl

DDK Węglin
DDK Czuby Południowe
Czerwiec 2022
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930EC

Shock Corridor

09/06/2022, godz. 18:00    

09.06.2022
Shock Corridor (USA 1963, 1g. 41min.)
reżyseria: Samuel Fuller
scenariusz: Samuel Fuller
obsada: Peter Breck (Johnny Barrett), Constance Towers (Cathy), Gene Evans (Boden), James Best (Stuart), Hari Rhodes (Trent) i inni.

 

Wszystkie filmy Fullera należą do kategorii „kina kultowego”. Ale bez względu na gatunek (noir, thriller, filmy wojenne) charakteryzują się niepowtarzalnym stylem. Fuller był Autorem. Celowo umieszczał się w poetyce kina „B” by używając języków pop i „pulp” kultury ironicznie diagnozować świat. Był bezwzględnym reporterem rzeczywistości wśród filmowców mimo iż używał groteski, skandalu i parodii jako sposobu komunikacji. Bo autorskie kino Fullera pełne jest kontrowersyjnych obyczajowo i ryzykownych estetycznie obrazów, które prowokacyjną retoryką odbiegają od hollywoodzkich strategii opowiadania z dziennikarskiego powodu. Za krzykliwą poetyką kryje się w nich młodzieńcze prasowe doświadczenie artysty. Fuller podkreślał, że kamera jest przedłużeniem jego starej maszyny do pisania. Stąd w „Shock Corridor” – przedziwnej mieszance noir asylum/medycznej dramy/thrillera bohaterem jest dziennikarz śledczy. Jego filmy z lat 50. i 60. mają wszelkie cechy klasycznego kina gatunkowego ale poddanego modernizacji stylu i tematu. Zaskakiwał tematyką podkreślającą konfliktowość nowoczesności. Sprzeczności ludzkiego świata wpływały na kinetykę i estetykę filmów. Obrazy, opowiadając o spięciach, były gwałtowne także w formie, uderzały w samopoczucie odbiorcy przed ekranem. Fuller lekceważył konwencje: łączył realizm z tanią sensacją, przemoc z humorem, wyrafinowane długie ujęcia (wpływ ulubionego Otto Premingera) z szybkim montażem zwiastującym filmowy postmodernizm. Antytetyczność miała oddziaływać emocjonalnie. Nie liczył na poklask – chciał rozwścieczyć, zaskoczyć, ewentualnie bawić – każdy afekt był dobry, jeśli odsłaniał reglamentowany dotąd w kinie wymiar realności. Jeśli reżyser wpływał po całych dekadach na poetykę Tarantino czy Demme’a – dzisiaj uznanych mistrzów ironicznych „pulp movies” – to jednym z powodów jego atrakcyjności była ironiczna meta-polityczność tych bardzo plakatowych i subwersywnych obrazów.
We wszystkich swych filmach, także w „Shock Corridor”, reżyser idiosynkratyczny traktuje człowieka jako osobliwość, i tylko jako taką uważa za godną pokazania na swym ekranie. Nie inaczej traktował samego siebie. Zwłaszcza jedna filmowa autoprezentacja jako reżysera/reportera w „Shock Corridor” pomaga w zrozumieniu artystycznej perspektywy tego zupełnie niesubtelnego brutalisty. To szczególne autotematyczne wystąpienie wiązało się z inną sławą i karierą Fullera na progu lat 60. we Francji, kiedy jego twórczością zainteresowało się krytyczne środowisko „Cahiers du cinéma” i awangardowi filmowcy Nowej Fali (la Nouvelle Vague). Fascynacja Jeana-Luca Godarda Fullerem – porównywalna do atencji François Truffauta wobec Hitchcocka – zaowocowała występem Fullera w epizodycznej roli w awangardowym arcydziele „Pierrot le fou” (1965). Bo Fuller był filozofem nowoczesności używającym „ulicznych” argumentów. Nie dziwi więc, że film, który obejrzymy podszyty jest inspiracją Eurypidesa – klasycznego greckiego tragika/prowokatora/także greckiego myśliciela.