Dzielnicowy Dom Kultury „Węglin”,  ul. Judyma 2a,  20-716 Lublin    /    telefon: (81) 466 59 10    /    fax: (81) 466 59 11   /   e-mail: info@ddkweglin.pl

DDK Węglin
DDK Czuby Południowe
Styczeń 2016
P W Ś C P S N
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

„Więzienny rock” Richard Thorpe

14/01/2016, godz. 19:00    

Kino Muzyki, Więzienny rock,14.01.2016-banner kwadratowyCYKL EDUKACYJNY AKADEMIA ZAPOMNIANYCH ARCYDZIEŁ FILMOWYCH – KINO MUZYKI

Więzienny rock (Jailhouse Rock, USA 1957, 1h 36 min)

reżyseria – Richard Thorpe
scenariusz – Guy Trosper
obsada: Elvis Presley (Vince Everett), Judy Tyler (Peggy Van Alden), Mickey Shaughnessy  (Hunk Houghton), Vaughn Taylor (Pan Shores) i inni.

kurator cyklu – dr hab. Rafał Szczerbakiewicz

wstęp wolny!

Era rock’n’rolla przedefiniowała dotychczasowe kino muzyczne Ameryki. Musical w swym integralnym kształcie natychmiast stał się niemodny. Wygrał koncept kina gatunków wzbogacanego o soundtrack kilku\kilkunastu piosenek bardziej lub mniej związanych z fabułą filmu. Sama fabuła stała się właściwie pretekstem dla prezentacji wykonań piosenek przez śpiewającą gwiazdę. Nie bez racji uważa się, że filmy z drugiej połowy lat 50. i początku 60. pokazują śpiewające gwiazdy w kinowej formule teledyskowej na wiele lat przed wynalezieniem telewizyjnych videoklipów. Narracja pomiędzy piosenkami ma za zadanie uspójnianie muzycznego przekazu, ale nie ma ambicji psychologicznych, obyczajowych czy społecznych. Dlatego też największa gwiazda tej epoki – Elvis Presley zasłynęła z innowacyjnej muzyki, ale i z rozczarowujących filmów drugiej kategorii. Trudno, mimo tego, pokazać reprezentatywny film Elvisa bo poszukiwano różnych formuł. Muzyczne westerny (Love Me Tender, Flaming Star, Charro), muzyczne dramaty (Jailhouse Rock, Wild in The Country), muzyczne komedie (Blue Hawaii, Viva Las Vegas, Follow Thar Dream), a nawet jeden (całkiem udany) muzyczny noir (King Creole). Z perspektywy jakiejś egzystencjalnej i biograficznej prawdy o Królu rock’n’rolla najciekawsza wydaje się trzecia w tym tłumie rola w „Więziennym rocku”. Film może i banalny, ale w dużym stopniu parabiograficzny. Vince Everett zrósł się nawet z Elvisem jako swoisty żart o jego alternatywnej filmowej karierze. Co słychać u Everetta pytały gazety w latach 70., kiedy piosenkarz odbywał nieustające koncertowe TOUR po Stanach. Elvis jest w tym filmie wyrzutkiem awansujących na salony. To właśnie tutaj pada po raz pierwszy w użyciu subkulturowym określenie punk. Wiele lat później The Clash będzie się przyznawać do inspiracji źródłami r’n’r i ikony Elvisa. Znakomita debiutująca partnerka Elvisa – Judy Tyler, stała się tragicznym symbolem epoki. Nie doczekała premiery ginąc w wypadku samochodowym. Sam Król wyraźnie nie pasuje do swej niegrzecznej roli, bo jest wówczas jeszcze bardziej niegrzeczny niż chcieli to widzieć hollywoodzcy producenci. Nieoczekiwanym filmem z tego powodu jest właśnie bardzo chropowata, jakby znudzona gra Elvisa, który rozsadza swoje dialogi, szarżuje w gestach i swych kocich ruchach. Jest wówczas jeszcze dzikim rockersem. I to jest w tym obrazie bardzo prawdziwą pamiątką zarania rockowej epoki. Sceny piosenek są nie tylko muzycznie, ale i choreograficznie rewelacyjne. A choreografia w całości należała tutaj do Presleya.

AKADEMIA ZAPOMNIANYCH ARCYDZIEŁ FILMOWYCH – KINO MUZYKI

Dlaczego kolejny rok Akademii poświęcamy w całości tematowi muzyki w filmie? Czy nie jest to zbyt wąska nisza kina? Czy nie nazbyt ograniczy to możliwości i wszechstronności naszych pokazów? Niech Państwo nam uwierzą, że będzie SUPER! Bo będzie wręcz przeciwnie! Będziemy oglądać atrakcyjne, różnorodne, wielobarwne dosłownie i emocjonalnie wyjątkowe obrazy. Muzyka jako temat i środek filmowy przeniesie nas w światy dźwięków i barw tak różnorodnych, że zmuszeni będziemy wręcz ograniczać nasze ekranowe żądze zmysłowych doznań. Chrząkać znacząco i tłumaczyć się z uczuciowego zamieszania. I nie będzie nam się chciało wracać do domu po seansie. Uff. Muzyka w filmie nie ustępuje fundamentalnej obrazowości kina. Gdyby został nam tylko obraz i nic by nam w uszach nie grało kino byłoby wyjątkowo kaleką i smutną sztuką. Kino to ruch, ruch obrazów, ale ruch, który musi być jakoś zorganizowany. Jest właściwie tylko muzyczna możliwość tej ekranowej organizacji. W pewnym sensie to taniec obrazów przed naszymi oczyma. Muzyka to ożywiona zmysłowo matematyka. Muzyka jest rytmem i w tym znaczeniu porządkiem opowieści. Jako taka porządkuje nam filmowe kosmosy. Muzyka jest też czasowym aspektem filmowości. Organizuje nam harmonogramy ekranowych podróży. Muzyka jest w końcu kompasem naszych emocji. Dzięki niej nigdy nie gubimy się w powikłaniach filmowych doświadczeń.

Muzyczna refleksja kina ma swoje rozliczne i niejednoznaczne oblicza. Spróbujemy się przyjrzeć wyjątkowym filmowym przykładom problematyzacji tego tematu i formy zarazem. Kino muzyczne z koronnym gatunkiem musicalu filmowego będzie tutaj tylko punktem wyjściowym dla naszych filmowo-muzycznych spotkań. Będzie to spotkanie z niewinnością filmowych opowieści. Kino muzyczne będzie też możliwością spotkania z piosenką, historią gatunków muzycznych i przemian muzycznej ekspresji na ekranie. A przecież zupełnie osobnym tematem będzie muzyka filmowa jako wyjątkowo sugestywny środek ekspresji w kinie pozornie nie-muzycznym. A jeszcze innym – będzie muzyka sama w sobie jako temat i bohater filmowej opowieści. No i może w końcu – zastanowimy się nad immanencją muzyki w kinie, nad takimi realizacjami kiedy wydaje nam się, że jej w ogóle nie ma, nic nie słyszymy, a tymczasem nasz odbiór filmu jest całkowicie zdeterminowany i podporządkowany sile muzycznej sugestii i ideologii. „Zagraj to jeszcze raz Sam!”