Dzielnicowy Dom Kultury „Węglin”,  ul. Judyma 2a,  20-716 Lublin    /    telefon: (81) 466 59 10    /    fax: (81) 466 59 11   /   e-mail: info@ddkweglin.pl

DDK Węglin
DDK Czuby Południowe
Kwiecień 2016
P W Ś C P S N
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

„Wyższe sfery” Charles Walters

21/04/2016, godz. 19:00    

 

Kino Muzyki,Wyższe sfery,21.04.16-banner kwadratowyCYKL EDUKACYJNY AKADEMIA ZAPOMNIANYCH ARCYDZIEŁ FILMOWYCH – KINO MUZYKI

Wyższe sfery (High Society, USA, 1956, 1 h 51 min)

reżyseria – Charles Walters
scenariusz – John Patrick według scenicznej sztuki Philipa Barry’ego
obsada: Bing Crosby (C.K. Dexter-Haven), Grace Kelly (Tracy Samantha Lord), Celeste Holm (Liz Imbrie), Louis Calhern (Wujek Willie), Louis Armstrong (On Sam) i inni

kurator cyklu – dr hab. Rafał Szczerbakiewicz

wstęp wolny!

Musical, który zwiastował nowoczesne kino muzyczne w konwencji bliższej epoce rock’n’rolla. Trzeba przy tym dodać, że bardzo udana, lekka komedia. Ale w tym filmie wystąpiła jeszcze czołówka amerykańskiego jazzu i swingu w osobach Sinatry, Crosby’ego i Armstronga. Sinatra wokalnie jest u szczytu w swoim najlepszym artystycznie okresie w firmie Capitol. Razem z Crosbym tworzą tutaj niezapomniane wykonania kilku standardów. Film w pewnym sensie jest hołdem dla wielkiego kompozytora Colę Portera, wówczas już schorowanego, ale nadal piszącego swe wyrafinowane melodie i błyskotliwe, pełne dwuznacznej inteligencji teksty. Wykonanie „True Love” z tego filmu było platynowym przebojem. Muzycznym gwiazdom partneruje wielka gwiazda ówczesnego Hollywoodu, ukochana diva Hitchcocka, jego najlepsza i najpiękniejsza zimna blondynka – Grace Kelly. Już niedługo miała uciec z fabryki snów do snu spełnionego w jej życiu, w swym losie Kopciuszka, aktoreczki która została prawdziwą księżniczką, księżniczką Monako. W trakcie realizacji filmu była narzeczoną księcia Rainiera. Grace miała wielkie kompleksy związane z występem z tak wielkimi mistrzami wokalistyki. Nie umiała śpiewać i po kilku latach, gdy przedstawiała Sinatrę na koncercie w Monaco, zabawnie opowiadała o swoich wokalnych kłopotach w filmie. Imię i nazwisko jej postaci Tracy Lord – stało się później sławnym pseudonimem amerykańskiej gwiazdy porno lat 80. Film powstał na podstawie sztuki Barry’ego „Filadelfijska opowieść” (1940).

AKADEMIA ZAPOMNIANYCH ARCYDZIEŁ FILMOWYCH – KINO MUZYKI

Dlaczego kolejny rok Akademii poświęcamy w całości tematowi muzyki w filmie? Czy nie jest to zbyt wąska nisza kina? Czy nie nazbyt ograniczy to możliwości i wszechstronności naszych pokazów? Niech Państwo nam uwierzą, że będzie SUPER! Bo będzie wręcz przeciwnie! Będziemy oglądać atrakcyjne, różnorodne, wielobarwne dosłownie i emocjonalnie wyjątkowe obrazy. Muzyka jako temat i środek filmowy przeniesie nas w światy dźwięków i barw tak różnorodnych, że zmuszeni będziemy wręcz ograniczać nasze ekranowe żądze zmysłowych doznań. Chrząkać znacząco i tłumaczyć się z uczuciowego zamieszania. I nie będzie nam się chciało wracać do domu po seansie. Uff. Muzyka w filmie nie ustępuje fundamentalnej obrazowości kina. Gdyby został nam tylko obraz i nic by nam w uszach nie grało kino byłoby wyjątkowo kaleką i smutną sztuką. Kino to ruch, ruch obrazów, ale ruch, który musi być jakoś zorganizowany. Jest właściwie tylko muzyczna możliwość tej ekranowej organizacji. W pewnym sensie to taniec obrazów przed naszymi oczyma. Muzyka to ożywiona zmysłowo matematyka. Muzyka jest rytmem i w tym znaczeniu porządkiem opowieści. Jako taka porządkuje nam filmowe kosmosy. Muzyka jest też czasowym aspektem filmowości. Organizuje nam harmonogramy ekranowych podróży. Muzyka jest w końcu kompasem naszych emocji. Dzięki niej nigdy nie gubimy się w powikłaniach filmowych doświadczeń.

Muzyczna refleksja kina ma swoje rozliczne i niejednoznaczne oblicza. Spróbujemy się przyjrzeć wyjątkowym filmowym przykładom problematyzacji tego tematu i formy zarazem. Kino muzyczne z koronnym gatunkiem musicalu filmowego będzie tutaj tylko punktem wyjściowym dla naszych filmowo-muzycznych spotkań. Będzie to spotkanie z niewinnością filmowych opowieści. Kino muzyczne będzie też możliwością spotkania z piosenką, historią gatunków muzycznych i przemian muzycznej ekspresji na ekranie. A przecież zupełnie osobnym tematem będzie muzyka filmowa jako wyjątkowo sugestywny środek ekspresji w kinie pozornie nie-muzycznym. A jeszcze innym – będzie muzyka sama w sobie jako temat i bohater filmowej opowieści. No i może w końcu – zastanowimy się nad immanencją muzyki w kinie, nad takimi realizacjami kiedy wydaje nam się, że jej w ogóle nie ma, nic nie słyszymy, a tymczasem nasz odbiór filmu jest całkowicie zdeterminowany i podporządkowany sile muzycznej sugestii i ideologii. „Zagraj to jeszcze raz Sam!”