Dzielnicowy Dom Kultury „Węglin”,  ul. Judyma 2a,  20-716 Lublin    /    telefon: (81) 466 59 10    /    fax: (81) 466 59 11   /   e-mail: info@ddkweglin.pl

DDK Węglin
DDK Czuby Południowe
Czerwiec 2016
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930EC

„Hello Dolly” Gene Kelly

02/06/2016, godz. 18:30    

Kino Muzyki, Hello Dolly, 02.06.2016-banner kwadratowyCYKL EDUKACYJNY AKADEMIA ZAPOMNIANYCH ARCYDZIEŁ FILMOWYCH – KINO MUZYKI

Hello Dolly! (USA, 1969, 145 min)

reżyseria – Gene Kelly
scenariusz – Ernest Lehman wg książki Michaela Stewarta i musicalu Thorntona Wildera (The Matchmaker)
muzyka – Jerry Herman
zdjęcia – Harry Strandling sr.
obsada: Barbra Streisand – Dolly Levi, Walter Matthau – Horace Vandergelder, Michael Crawford – Cornelius Hackl, Marianne McAndrew – Irene Molloy, Danny Lockin – Barnaby Tucker, E. J. Peaker – Minnie Fay,Joyce Ames – Ermengarde Vandergelder i w specjalnej roli Louis Armstrong – Louis

kurator cyklu – dr hab. Rafał Szczerbakiewicz

wstęp wolny!

Hello, Dolly! – amerykański film (romantyczna komedia muzyczna) oparty na broadwayowskim musicalu pod tym samym tytułem, autorstwa Michaela Stewarta. Film opowiada historię Dolly Levi (w tej roli Barbra Streisand) – swatki, która podróżuje do Yonkers w stanie Nowy Jork, aby znaleźć partnerkę dla „skąpego, niezamężnego pół-milionera”, Horacego Vandergeldera (Walter Matthau). Nagrany w 70 mm, co wówczas rzadkie, a dziś kompletnie niespotykane. Poza Dolly nagrane tak były jeszcze „Dźwięki muzyki”. Muzycznie film zasłużył na swoje Oscary branżowe. Muzyka i choreografia są wspaniałe, bo robił to praktyk i wielki tancerz Gene Kelly. Gorzej ze spójnością narracji, ale w filmie muzycznym kto by się tym przejmował?
Tym bardziej, że unikalnym atutem jest tu głos i energia Barbry, która była wówczas młodą i niezwykle dynamiczną gwiazdą. Scena na schodach z udziałem starego Armstronga to legenda kina. Ciekawostką jest nostalgiczne wykorzystanie filmu w animacji WALL-E z 2008 roku. Hello, Dolly! jest w tym dziecięcym post-apo ostatnim filmem zachowanym na Ziemi po opuszczeniu przez ludzi planety.

AKADEMIA ZAPOMNIANYCH ARCYDZIEŁ FILMOWYCH – KINO MUZYKI

Dlaczego kolejny rok Akademii poświęcamy w całości tematowi muzyki w filmie? Czy nie jest to zbyt wąska nisza kina? Czy nie nazbyt ograniczy to możliwości i wszechstronności naszych pokazów? Niech Państwo nam uwierzą, że będzie SUPER! Bo będzie wręcz przeciwnie! Będziemy oglądać atrakcyjne, różnorodne, wielobarwne dosłownie i emocjonalnie wyjątkowe obrazy. Muzyka jako temat i środek filmowy przeniesie nas w światy dźwięków i barw tak różnorodnych, że zmuszeni będziemy wręcz ograniczać nasze ekranowe żądze zmysłowych doznań. Chrząkać znacząco i tłumaczyć się z uczuciowego zamieszania. I nie będzie nam się chciało wracać do domu po seansie. Uff. Muzyka w filmie nie ustępuje fundamentalnej obrazowości kina. Gdyby został nam tylko obraz i nic by nam w uszach nie grało kino byłoby wyjątkowo kaleką i smutną sztuką. Kino to ruch, ruch obrazów, ale ruch, który musi być jakoś zorganizowany. Jest właściwie tylko muzyczna możliwość tej ekranowej organizacji. W pewnym sensie to taniec obrazów przed naszymi oczyma. Muzyka to ożywiona zmysłowo matematyka. Muzyka jest rytmem i w tym znaczeniu porządkiem opowieści. Jako taka porządkuje nam filmowe kosmosy. Muzyka jest też czasowym aspektem filmowości. Organizuje nam harmonogramy ekranowych podróży. Muzyka jest w końcu kompasem naszych emocji. Dzięki niej nigdy nie gubimy się w powikłaniach filmowych doświadczeń.

Muzyczna refleksja kina ma swoje rozliczne i niejednoznaczne oblicza. Spróbujemy się przyjrzeć wyjątkowym filmowym przykładom problematyzacji tego tematu i formy zarazem. Kino muzyczne z koronnym gatunkiem musicalu filmowego będzie tutaj tylko punktem wyjściowym dla naszych filmowo-muzycznych spotkań. Będzie to spotkanie z niewinnością filmowych opowieści. Kino muzyczne będzie też możliwością spotkania z piosenką, historią gatunków muzycznych i przemian muzycznej ekspresji na ekranie. A przecież zupełnie osobnym tematem będzie muzyka filmowa jako wyjątkowo sugestywny środek ekspresji w kinie pozornie nie-muzycznym. A jeszcze innym – będzie muzyka sama w sobie jako temat i bohater filmowej opowieści. No i może w końcu – zastanowimy się nad immanencją muzyki w kinie, nad takimi realizacjami kiedy wydaje nam się, że jej w ogóle nie ma, nic nie słyszymy, a tymczasem nasz odbiór filmu jest całkowicie zdeterminowany i podporządkowany sile muzycznej sugestii i ideologii. „Zagraj to jeszcze raz Sam!”