Dzielnicowy Dom Kultury „Węglin”,  ul. Judyma 2a,  20-716 Lublin    /    telefon: (81) 466 59 10    /    fax: (81) 466 59 11   /   e-mail: info@ddkweglin.pl

DDK Węglin
DDK Czuby Południowe
Kwiecień 2016
P W Ś C P S N
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

„Gigi” Vincente Minnelli

07/04/2016, godz. 19:00    

Kino Muzyki,Gigi,7.04.16-banner kwadratowyCYKL EDUKACYJNY AKADEMIA ZAPOMNIANYCH ARCYDZIEŁ FILMOWYCH – KINO MUZYKI

Gigi (USA 1958)

reżyseria − Vincente Minnelli

scenariusz wg powieści Colette − Alan Jay Lerner

muzyka: André Previn, Conrad Salinger

obsada: Leslie Caron (Gigi), Maurice Chevalier (Honoré Lachaille), Louis Jourdan (Gaston Lachaille), Hermione Gingold (Madame Alvarez), Eva Gabor (Liane d’Exelmans) i inni.

kurator cyklu – dr hab. Rafał Szczerbakiewicz

wstęp wolny!

Paryż w roku 1900: młoda Gigi (Leslie Caron) mieszka z babką i matką. Obie starsze damy starają się, aby dziewczynie wdrożyć zasady dobrego wychowania, gdyż od tego zależy zrobienie dobrej partii. Bogaty Honore Lachaille (Maurice Chevalier) i jego bratanek Gaston (Louis Jourdan) – bon vivant – od lat bywają w domu pań. W trakcie wspólnego urlopu Gastona i dwóch dam w uzdrowisku stwierdza on, że Gigi wyrosła na dojrzałą, piękną kobietę. Chce zrobić z niej swą kochankę; w związku z tym negocjuje z ciotką i babką – bez wiedzy Gigi – kontrakt, w którym finansowo zabezpiecza przyszłość dziewczyny. Gdy Gigi dowiaduje się o tym planie, z oburzeniem go odrzuca, chociaż w rzeczywistości kocha Gastona. Gdy ten dostrzega prawdziwą miłość Gigi, prosi o jej rękę.

Sidonie-Gabrielle Colette znana pod pseudonimem Colette (ur. 28 stycznia 1873 w Saint-Sauveur-en-Puisaye, zm. 3 sierpnia 1954 w Paryżu) była uznaną francuską pisarką, autorką powieści obyczajowo-psychologicznych. Jej opowiadanie „Gigi” stało się kanwą musicalu granego z sukcesem na Broadwayu. Początkowo filmową rolę Gigi proponowano Audrey Hepburn, właśnie dlatego, że w 1952 grała ją w teatrze.

Vincente Minnelli, właśc. Lester Anthony Minnelli (ur. 28 lutego 1903 w Chicago, zm. 25 lipca 1986 w Beverly Hills) – był amerykańskim reżyserem filmowym i teatralnym. Zdobywcą nagród Oscara. Mąż Judy Garland. Wraz z nią ojciec Lizy, aktorki i piosenkarki. Minnelli przez wiele lat pracował w teatrze – m.in. na Broadwayu – do filmu trafił na początku lat 40. Mimo iż zrealizował wiele cenionych filmów różnych gatunków, uchodzi za specjalistę i mistrza od musicali. Nakręcił m.in. oglądany przez nas „Spotkamy się w St. Louis” (1944) ze swą późniejszą żoną Judy Garland w roli głównej, oglądanego przez nas „Amerykanina w Paryżu” (1951) i w końcu „Gigi”, film roku nagrodzony w 1959 Oscarem (statuetkę za reżyserię odebrał sam Minnelli). Poza tą nagrodą obraz został nagrodzony Złotym Globem dla Najlepszego filmu komediowego lub musicalu.

Wspaniała aktorka i tancerka Leslie Caron nie zaśpiewała ostatecznie w tym filmie. Jej nagrany już wokal został zastąpiony głosem piosenkarki, która lepiej wykonywała piosenki śpiewane przez Gigi. Co ciekawe istnieje zapis tych samych utworów zaśpiewanych przez aktorkę i zostały one umieszczone na albumie ze ścieżką dźwiękową filmu. Film nakręcony w całości w Paryżu po raz pierwszy w historii musicalu w całości wykorzystał możliwości naturalnych miejskich plenerów, a nie scen kręconych w studiu.

Lista filmowych utworów:

„Thank Heaven for Little Girls” − Maurice Chevalier

„It’s a Bore” − Louis Jourdan i Maurice Chevalier

„The Parisians” − Leslie Caron (głos Betty Wand)

„Gossip”

„Waltz at Maxim’s (She Is Not Thinking of Me) ” − Louis Jourdan

„The Night They Invented Champagne” − Leslie Caron (głos Betty Wand), Hermione Gingold i Louis Jourdan

„I Remember It Well” − Hermione Gingold i Maurice Chevalier

„Gaston’s Soliloquy” − Louis Jourdan

„Gigi” − Louis Jourdan

„I’m Glad I’m Not Young Anymore” − Maurice Chevalier

„Say a Prayer for Me Tonight” − Leslie Caron (głos Betty Wand)

„Thank Heaven for Little Girls” − Maurice Chevalier i Chór

AKADEMIA ZAPOMNIANYCH ARCYDZIEŁ FILMOWYCH – KINO MUZYKI

Dlaczego kolejny rok Akademii poświęcamy w całości tematowi muzyki w filmie? Czy nie jest to zbyt wąska nisza kina? Czy nie nazbyt ograniczy to możliwości i wszechstronności naszych pokazów? Niech Państwo nam uwierzą, że będzie SUPER! Bo będzie wręcz przeciwnie! Będziemy oglądać atrakcyjne, różnorodne, wielobarwne dosłownie i emocjonalnie wyjątkowe obrazy. Muzyka jako temat i środek filmowy przeniesie nas w światy dźwięków i barw tak różnorodnych, że zmuszeni będziemy wręcz ograniczać nasze ekranowe żądze zmysłowych doznań. Chrząkać znacząco i tłumaczyć się z uczuciowego zamieszania. I nie będzie nam się chciało wracać do domu po seansie. Uff. Muzyka w filmie nie ustępuje fundamentalnej obrazowości kina. Gdyby został nam tylko obraz i nic by nam w uszach nie grało kino byłoby wyjątkowo kaleką i smutną sztuką. Kino to ruch, ruch obrazów, ale ruch, który musi być jakoś zorganizowany. Jest właściwie tylko muzyczna możliwość tej ekranowej organizacji. W pewnym sensie to taniec obrazów przed naszymi oczyma. Muzyka to ożywiona zmysłowo matematyka. Muzyka jest rytmem i w tym znaczeniu porządkiem opowieści. Jako taka porządkuje nam filmowe kosmosy. Muzyka jest też czasowym aspektem filmowości. Organizuje nam harmonogramy ekranowych podróży. Muzyka jest w końcu kompasem naszych emocji. Dzięki niej nigdy nie gubimy się w powikłaniach filmowych doświadczeń.

Muzyczna refleksja kina ma swoje rozliczne i niejednoznaczne oblicza. Spróbujemy się przyjrzeć wyjątkowym filmowym przykładom problematyzacji tego tematu i formy zarazem. Kino muzyczne z koronnym gatunkiem musicalu filmowego będzie tutaj tylko punktem wyjściowym dla naszych filmowo-muzycznych spotkań. Będzie to spotkanie z niewinnością filmowych opowieści. Kino muzyczne będzie też możliwością spotkania z piosenką, historią gatunków muzycznych i przemian muzycznej ekspresji na ekranie. A przecież zupełnie osobnym tematem będzie muzyka filmowa jako wyjątkowo sugestywny środek ekspresji w kinie pozornie nie-muzycznym. A jeszcze innym – będzie muzyka sama w sobie jako temat i bohater filmowej opowieści. No i może w końcu – zastanowimy się nad immanencją muzyki w kinie, nad takimi realizacjami kiedy wydaje nam się, że jej w ogóle nie ma, nic nie słyszymy, a tymczasem nasz odbiór filmu jest całkowicie zdeterminowany i podporządkowany sile muzycznej sugestii i ideologii. „Zagraj to jeszcze raz Sam!”